Aktualności

Wspomnienia z Cypru Michała Poklękowskiego

2015-04-05

CYPR Czerwiec 2014 – relacja Michała Poklękowskiego

Po kilkukrotnych odwiedzinach Grecji i zebraniu na miejscu okazałego zbioru przedstawicieli lokalnej malakofauny morskiej, zapragnąłem wreszcie odwiedzić pobliski Cypr. Skłoniły mnie do tego relacje innych kolekcjonerów, według których pozostało tam jeszcze ciągle wiele miejsc gdzie można znaleźć sporo endemicznych dla Morza Śródziemnego okazów muszli. W tym zwłaszcza moich ukochanych śródziemnomorskich porcelanek. Pamiętałem przy tym, że relacje optymistyczne przeplatały się z pesymistycznymi, które dotyczyły postępującej dewastacji cypryjskiego wybrzeża (rozrost infrastruktury hotelowej bezpośrednio na wybrzeżu, zanieczyszczenie i zmętnienie lokalnych wód, etc.). Niestety w ciągu dwóch tygodni pobytu Cyprze mogłem się osobiście przekonać, że na miejscu sytuacja nie wygląda już tak różowo. Bazą wypadową stał się dla mnie hotel usytuowany w malowniczej zatoce Coral Bay w dystrykcie Pafos na zachodnim wybrzeżu wyspy. Miejsce to – kilkadziesiąt lat temu – słynęło z połowu gąbek i korali szlachetnych. Dziś już ich tam nie ma. Jest za to miejsce pełne zgiełku i często ze zmąconą wodą (wysokie fale, prądy, ect.), w której poszukiwanie muszli było zajęciem trudnym. Zatoka Coral Bay (poza kilkoma niewielkimi przedstawicielami endemicznego małża Pinna nobilis, a także Spondylus gaederopus oraz dość pospolicie występujących ślimaków z gatunku np. Hexaplex trunculus), była przygnębiającym świadectwem destrukcji powodowanej nadmiernym rozrostem infrastruktury hotelowej, masową turystyką, etc. Jakże chciałbym móc przenieść się w czasie i nurkować w Coral Bay choćby pół wieku temu! Niestety. Musiałem szukać okazów do zbioru w takich warunkach jakie zastałem na miejscu. Nie poddałem się. Skoro w obszernej zatoce nie znalazłem niczego godnego uwagi, postanowiłem ruszyć skalistym, klifowym wybrzeżem na północ. Po przejściu dość niebezpiecznym nabrzeżem około dwóch kilometrów wchodziłem do wody. I moim oczom ukazywał się inny świat. Woda była krystalicznie czysta, a wybrzeże pozbawione turystów. Z reguły pływałem wzdłuż skalistego wybrzeża około dwóch kilometrów zatrzymując się po drodze wielokrotnie jak tylko zobaczyłem na dnie cokolwiek godnego uwagi. Nurkowałem zawsze na wstrzymanym oddechu, bez akwalungu – wyposażony jedynie w dobrą maskę, fajkę, płetwy, nóż nurkowy i neoprenowy skafander. Po krótkim treningu swobodnie udawało mi się schodzić na głębokość około 7 – 8 metrów. Warto było zaryzykować. Podczas dwutygodniowego pobytu i codziennej penetracji wybrzeża napotkałem aż siedem żywych egzemplarzy majestatycznego ślimaka Charonia tritonis variegata. Najlepszej jakości muszle zachowałem w kolekcji, a te gorsze pozostawiałem w morzu wraz z lokatorami. Zbieranie na oślep i zabieranie z morza więcej muszli niż potrzebujemy jest niewłaściwe i nieetyczne. Trytony najczęściej chowały się w szczelinach między skałami, w godzinach popołudniowych gdy słońce kończyło już operować natknąłem się na dwa egzemplarze wędrujące beztrosko po kamiennym dnie. Jednego zaś w trakcie konsumpcji jeżowca. Inny miał najpiękniejszą muszlę (bardzo ciemną i doskonałą) jaką kiedykolwiek wcześniej widziałem. Prawdziwe cudo wielkości 184 mm. Skorupy niemal nie trzeba było czyścić z zewnątrz. Szkoda, że większość Charonia tritonis variegata ma muszle dość mocno zerodowane z utrąconą wargą lub wierzchołkiem.  Najpiękniejszą sztukę złowiłem na głębokości raptem dwóch metrów! Mogę tylko żałować, że nie miałem przy sobie aparatu do zdjęć podwodnych. Mam jednak nadzieję, że załączone do artykułu fotografie, które wykonałem poza wodą zrekompensują te niedostatki. Zapraszam do galerii! W płytkiej, przezroczystej wodzie (czasem tuż przy samym brzegu, na skalnych półkach i w szczelinach między nimi), aż roiło się od trąbików Buccinum corneum i okazałych stożków Conus ventricosus. Duże i ładnie ubarwione muszle stożków były dla mnie miłą niespodzianką. Największym zaś rozczarowaniem całkowity brak porcelanek Cypraea spurca i Cypraea lurida. Na Cyprze nie widziałem ani pustych muszli, ani żywych egzemplarzy przedstawicieli cypraeidae. Byłem przygnębiony. Na otarcie łez kupiłem sobie około 30-stu ładnych egzemplarzy Cypraea spurca, bezpośrednio w domu u mojego dobrego znajomego (freedivera i nurka) Panikosa Constantinou, który zaprosił mnie do siebie do pięknego Limassol – 80 kilometrów na wschód od Coral Bay. Jesteśmy z Panikosem widoczni na jednym z załączonych zdjęć na tle gabloty z jego imponującą kolekcją muszli i koralowców. Porcelanki, które kupiłem były to egzemplarze, które łowił wiele lat temu, na szczęście niepozbawione świeżego połysku i urody. Jedna z nich wyjątkowo piękna i wielka o długości 35 mm. Wcześniej kupowałem już przepiękne i gigantyczne Cypraea spurca i Cypraea lurida od Panikosa. Wówczas muszle od niego przychodziły do mnie pocztą, na Cyprze miałem wreszcie wspaniałą okazję swojego dostawcę poznać osobiście. Z racji na stan zdrowia mój przyjaciel z Cypru już od kilku lat nie nurkuje … ale wspominał mi, że z roku na rok łowił coraz mniej egzemplarzy śródziemnomorskich porcelanek i coraz mniejszych rozmiarów. Podczas snurkowania w rejonie Limassol, pod wodą nie znalazłem żadnej ciekawej muszli. Panikos ze smutkiem przekazał mi wiadomość, że miejsce w pobliżu Limassol, gdzie od młodości wyławiał porcelanki … kilkanaście lat temu zniszczyła infrastruktura hotelowa. Ludzie bezpowrotnie zniszczyli siedlisko Cypraea spurca i Cypraea lurida. Na Cyprze nikt sobie tym jednak nie zawraca głowy. Takie odniosłem wrażenie. Kwestia przełowienia nie ma tu nic do rzeczy. Porcelanek w Morzu Śródziemnym nie łowiło się nigdy w celach komercyjnych, także kolekcjonerzy im nie zagrażają. Decydujące znaczenie ma tu wzrost kwasowości wody w morzu (osłabia to wytrzymałość muszli i utrudnia wzrost), zanieczyszczenie wody oraz dewastacja siedlisk morskich ślimaków w wyniku postępującej zabudowy wybrzeży. Pod koniec pobytu wybrałem się na północ, w kierunku tureckiej części Cypru w nadziei, że może tam znajdę coś interesującego, zwłaszcza porcelanki. Lokalną komunikacją ruszyłem do osady Agios Yeorgios. Po około godzinnej podróży wylądowałem na miejscu. Cóż za widoki! Wspaniałe, szmaragdowe morze. Mając do dyspozycji kilka godzin natychmiast ruszyłem ku morzu w stronę zacisznego portu jachtowego. Woda była krystalicznie czysta i spokojna. Aż dech zapierało. W takich warunkach snurkowanie to czysta przyjemność. Niestety morze w tym miejscu okazało się jałowe. Nie złowiłem, żadnych godnych uwagi muszli, poza pustą i zerodowaną skorupą Charonia tritonis variegata i kilkoma żywymi egzemplarzami Strombus persicus raybaudi. Ten ruchliwy skrzydelnik to żarłoczny intruz (zawleczony z rejonu Zatoki Perskiej w latach 60-siątych), odbierający pokarm lokalnym przedstawicielom morskiej malakofauny – w tym porcelankom i rozkolcom (zwłaszcza Bolinus brandaris). Zostało to już udowodnione przez naukowców z Grecji i Włoch. Na miejscu porwałem się na szaleństwo i opłynąłem dookoła wysepkę Yeronissos, to rezerwat dla dzikiego ptactwa. Oprócz widoku pięknej, błękitnej otchłani w tym miejscu nie znalazłem żadnej muszli, którą warto by było dołączyć do zbioru. Zaliczyłem kolejne rozczarowanie. Co gorsza musiałem wpław dopłynąć do stałego lądu. Chodzi o dystans około 400-stu metrów na głębokości około 15-stu. Musiałem ten odcinek, w ten sposób pokonać po raz drugi. I pamiętam, że był to mój najszybszy w życiu sprint! Musiałem bowiem zdążyć przed regularnie pokonującymi przesmyk motorówkami i żaglówkami. Zdążyłem. Miałem jeszcze trzy godziny czasu, sił i chciałem to spożytkować. Postanowiłem pójść brzegiem około pół kilometra na północ i po raz ostatni wejść do wody zanim nie będę musiał wrócić do hotelu. I znów przywitała mnie cudownie krystaliczna woda i znów … po około trzech godzinach penetracji dna w tym odludnym miejscu w pobliżu morskiego Parku Narodowego … nie znalazłem nic godnego uwagi. Nic. Miejsce to miała dla mnie jednak niespodziankę. I to jaką! Miałem zaszczyt sam – z dala od turystycznego zgiełku – pływać z kilkoma (na raz!) żółwiami morskimi z gatunku Carreta carreta. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, które na zawsze pozostanie w moim sercu. Wspaniałe, majestatyczne gady pozwoliły mi pływać w swoim towarzystwie (czasem niemal na wyciągnięcie ręki!) przez dobre pół godziny, po czym zniknęły w błękitnej otchłani. Podsumowując Cypr nie jest najgorszym miejscem, gdzie można próbować szukać muszli w morzu. Daleki jest jednak od ideału. Wiele lokalizacji (z pozoru atrakcyjnych), może jednak rozczarować. Wiele jest też niebezpiecznych, o czym mówił mi mój cypryjski przyjaciel. I jak zawsze musimy być cierpliwi lub mieć dużo szczęścia (nie zaszkodzi też kolekcjonerskie doświadczenie – znajomość siedlisk poszczególnych gatunków morskich ślimaków i małży), by wydrzeć morzu jakieś muszlowe skarby. Cieszę się, że po raz kolejny udało mi się chociaż częściowo zrealizować kolekcjonerskie plany i marzenia.

Michał Poklękowski

Kreta 2014. Wyprawa polskich kolekcjonerów muszli.

2015-04-04

Uczestnicy: Adam Gałgański, Piotr Połoński, Michał Poklękowski, Mariusz Roszczyński i Paweł Falarz.

Kreta z jej całkiem bogatą malakofauną morską i lądową wydała Nam się optymalnym wyborem na pierwszą, wspólną wyprawę. Bliskość  Polski, ciepłe i czyste morze oraz bezpieczeństwo były Naszymi priorytetami. Muszle miały być niejako ,,przy okazji”. Bardzo chcieliśmy wszyscy sprawdzić czy taka męska wyprawa , w pięcioosobowym gronie  ma prawo się udać. I udała się! Na Kretę przywiodło Nas wspólne hobby: konchistyka. Każdy z osobna miał już pewne (mniejsze lub większe) doświadczenia w pozyskiwaniu okazów konchologicznych w ich naturalnym środowisku, w ciepłych morzach, także w Grecji.  Chcieliśmy jednak – po muszle i przygodę – wybrać się razem. Bardzo szybko udało Nam się wybrać miejsce na Krecie, które – po uważnym przestudiowaniu map satelitarnych – dawało nadzieję na dobry połów okazów do zbioru. Padło na okolice miasta Ierapetra na dość odludnym i słabo zagospodarowanym południowym wybrzeżu tej największej greckiej wyspy. Z racji na obowiązki zawodowe i zobowiązania rodzinne mogliśmy wybrać się jedynie na tydzień i na przełomie września oraz października. Dzień jest już wtedy  krótszy i pogoda bywa kapryśna ale poszczęściło się Nam. Niemniej – tuż po lądowaniu na lotnisku w Heraklionie 28.09.2014 – powiało grozą! Morze Egejskie było wzburzone, padał deszcz i dość mocno wiało. W takich warunkach szukanie muszli w morzu byłoby niemożliwe. W zmąconej wodzie niewiele widać, a fale mogą roztrzaskać nurkujących o skały. Żaden z Nas by nie zaryzykował. Na szczęście po dwugodzinnym transferze autokarem na południe wyspy, do hotelu który wybraliśmy wszyscy odetchnęli z ulgą. Morze Libijskie było nadzwyczaj spokojne i – co najważniejsze – w większości miejsc krystalicznie czyste. Niecierpliwość i kolekcjonerski zapał wzięły górę, bo już chwilę po zakwaterowaniu w pokojach i obiedzie wszyscy ruszyliśmy do … morza. Bez butli tlenowych, zdani wyłącznie na wytrzymałość i pojemność Naszych płuc. Już po kilkudziesięciu minutach spędzonych na penetrowaniu dna z powierzchni wody, przeczesywaniu dziur w skałach i przestawianiu kamieni na dnie wiedzieliśmy, że … łatwo nie będzie! Morze Śródziemne niechętnie dzieli się swoimi muszlowymi skarbami, jednak zazwyczaj hojnie wynagradza cierpliwych i zdeterminowanych kolekcjonerów. W urokliwej i kameralnej zatoczce hotelowej każdy z Nas znalazł jakieś ,,drobiazgi”. Jakie gatunki morskich ślimaków widzieliśmy? Przede wszystkim rozkolce Hexaplex trunculus. To powszechnie występujący gatunek w całym basenie Morza Śródziemnego. Miejscami jest bardzo pospolity. Niemniej znalezienie okazu większych rozmiarów i w dobrym stanie zachowania (muszle często są zwapniałe i pokryte grubą warstwą glonów), jest dla kolekcjonerów nie lada wyzwaniem.  Z tego powodu zdecydowana większość tych rozkolców, jakie złowiliśmy … pozostała w morzu. Oprócz Hexaplex trunculus w rejonie naszego hotelu znajdowaliśmy także całkiem przyzwoite, żywe okazy Fasciolaria lignaria czy Conus ventricosus. Na nieco większej głębokości, na dnie spoczywały puste muszle Phalium granulatum. Niestety z reguły w złym stanie lub z krabem w środku. Kolejnego dnia postanowiliśmy wynająć samochód. To otwierało przed Nami  zupełnie nowe możliwości.  Ruszyliśmy w drogę i wybraliśmy pierwsze miejsce na postój i połów, gdzieś między Ierapetra  a Koutsounari. Do krystalicznie czystej wody musieliśmy się dostać schodząc po klifie. Po kilkudziesięciu minutach przeczesywania dna już wiedzieliśmy, że czysta woda i skałki wcale nie muszą gwarantować obfitości muszli! Po około dwóch godzinach spędzonych w wodzie każdy z Nas coś jednak znalazł. Najciekawsze były dwie sztuki Cymatium parthenopeum (jeden ślimak był żywy) z naturalnie zachowanym, włochatym periostracum. Znaleźliśmy też kilka pustych porcelanek Cypraea spurca (bardzo trudno o żywe egzemplarze), ładne Fasciolaria lignaria, puste muszle Strombus decorus raybaudii, widzieliśmy też małe egzemplarze Pinna nobilis. Kolejne dni przyniosły niespodzianki w postaci Trytonów Charonia tritonis variegata. W sumie – w ciągu siedmiu dni pobytu - złowiliśmy pięć żywych egzemplarzy oraz kilka pustych. W tym jeden w rzadkim, pomarańczowym kolorze skorupy w okolicy miejscowości Ferma. Dwie najmniejsze, puste muszle były w pięknym stanie zachowania. Trzy sztuki (w tym jedna bardzo duża), wróciły do morza ze względu na kiepskiej jakości muszle (zwapniała powierzchnia, utrącone wierzchołki lub wargi). Uznaliśmy, że takie egzemplarze warto oszczędzić. Ciało ślimaka Charonia tritonis variegata jest bardzo ładne. W rdzawo-pomarańczowym kolorze z ceglastymi cętkami na całej powierzchni. Uwagę przykuwają też długie czułki z czarno-żółtymi paskami. Majestatyczne zwierzę.  Gatunek ten występuje we wschodniej części Morza Śródziemnego i wielu miejscach jest już dziś naprawdę rzadki.  Mając  do dyspozycji auto postanowiliśmy ruszyć dalej. Padło na wschód Krety. W malowniczej zatoce w pobliżu miejscowości Zakros udało Nam się wyłowić na piaszczystym dnie, kilka całkiem ładnych i żywych egzemplarzy rozkolca Bolinus brandaris. Była to dla Nas spora i miła niespodzianka. Kilkadziesiąt kilometrów dalej na północny-wschód zatrzymaliśmy się tuż przed bramą wejściową do rezerwatu przyrody (Kyriamaki  Nauture  Park) i zarazem … bazy wojskowej (nad głowami słyszeliśmy huk przelatujących myśliwców NATO). Oprócz Nas nie było tam nikogo. Mieliśmy do dyspozycji sporą zatoczkę otoczoną klifami z krystalicznie czystą wodą. Nasze apetyty na muszlowe połowy były ogromne! Niestety, miejsce okazało się dość jałowe dla kolekcjonerów muszli. Złowiliśmy tam kilka dość ładnych sztuk Cypraea spurca (na głębszej wodzie), ponownie m.in. Fasciolaria lignaria i Buccinulum corneum . Największym jednak zaskoczeniem w tym miejscu były dwa ogromne, żywe małże Pinna nobilis. W drodze powrotnej do Naszego hotelu zatrzymaliśmy się jeszcze w małej wiosce nadmorskiej Achlia. To tam w ręce jednego z Nas wpadła wielka Cypraea spurca (38 mm). Szkoda, że po porcelanki trzeba zanurkować głębiej (z reguły poniżej 4-5 metrów) i są one zazwyczaj poza zasięgiem większości kolekcjonerów. Nie widzieliśmy żadnego żywego egzemplarza tej porcelanki. Tylko puste muszle (na domiar złego , czasem z małą dziurką po ataku ośmiornicy lub innego drapieżnika). Przypuszczamy, że czasy kiedy o porcelankach śródziemnomorskich można było powiedzieć, że są pospolite odeszły już do przeszłości. Niemniej zdajemy sobie sprawę, że nurkowanie z butlą mogłoby zweryfikować ten subiektywny pogląd. W tym samym miejscu znaleźliśmy też wielkiego Charonia tritonis variegata. Z tym majestatycznym ślimakiem urządziliśmy sobie sesję zdjęciową i zwróciliśmy mu wolność. Naszym łupem padły też ślimaki lądowe, które wydłubywaliśmy z zarośli i spod kamieni. Na trzy dni przed powrotem do Polski zdecydowaliśmy się jeszcze odwiedzić słynącą z ,,karaibskich plaż” i ultra przejrzystej wody wyspę Chrysi na Morzu Libijskim. Sanktuarium przyrody nieco Nas rozczarowało. Oprócz kilku sztuk porcelanki Cypraea lurida właściwie nie znaleźliśmy tam nic godnego odnotowania. Grecy wyjaśnili Nam, że po muszle najlepiej wybrać się tam … zimą, kiedy sztormowe fale wypłukują je z morza. Z doświadczenia wiemy, że takie egzemplarze zwykle są kiepskiej jakości. Niemniej zgodnie przyznajemy, że wspólne szukanie okazów do zbioru to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Warto było spróbować i zacząć cykl takich wypraw od Grecji, od Krety. Tak, cykl ! Ponieważ mamy apetyt na kolejne wojaże w poszukiwaniu muszli ! Bahamy, Filipiny, Dominikana? Czemu nie? Pomarzyć warto. Jednak jeśli za drugim razem - w identycznym składzie - wylądujemy na … Sycylii też nie będzie źle.

Wspomnienia spisał,

Michał Poklękowski

 

P.S. Więcej zdjęć z tego wyjazdu znajduje się na podstronie  Galeria :      G2 / WYPRAWA - Kreta

 

Są już pierwsze zdjęcia muszli !!!

2015-04-03

A jednak się udało ! .............. na stronie umieściłem już zdjęcia pierwszych moich okazów . Sesję fotograficzną rozpoczęły stożki (Conus) .

Między innymi : amadis, ammiralis, araneosus, arenatus, armadillo, augur, aulicus, barthele myi, circumcisus, consors, kintoki, miles, pergrandis, princeps, regius, spurius, tessulatus, terebra, textile, thalassiarchus ......... oraz inne gatunki . Do zdjęć wybierane są okazy z poszczególnych szuflad . Nie są one tam układane w/g alfabetycznej kolejności , a więc zdjęcia wszystkich następnych muszli , będą pojawiać się dość przypadkowo ......... chociaż (zgodnie z planem), zanim pojawią się fotki gatunków z innych rodzin, będą kontynuowane zdjęcia stożków .

WAŻNE : Kliknięcie na małą fotografię przy poszczególnych muszlach - powiększa ją . Wybierając dany gatunek np. Conus thalassiarchus , znajdziemy pod główną nazwą - ikonkę (aparat) - "zobacz zdjęcia" . Klikając na nią , pojawią się wszystkie pierwsze zdjęcia ( a potem kolejne) muszli z danego gatunku . Funkcja ta ma umożliwić szybkie porównywania okazów z tego samego gatunku . Jak się okazuje, zmienność niektórych gatunków jest dość imponująca !

2015-04-02

Legenda

2015-04-02

Poniżej kilka informacji mających ułatwić korzystanie ze strony .

1/  "Wchodząc" w Aktualności - mamy po prawej stronie wyszukiwarkę . Wpisując tam słowo kluczowe, pojawią się wszystkie artykuły, gdzie to słowo zostało użyte . Będzie to pomocne w sytuacjach, gdy pojawią się (w różnych odstępach czasowych) artykuły dotyczące tego samego tematu, także jakiegoś opisywanego gatunku, itd. Dzięki temu szybko odnajdziemy, to co nas zainteresuje ! 

2/  MAPY :   klikając na wybrany kolor na mapie, lub na ikonkę (muszlę) - pokażą się wszystkie moje okazy występujące w danej prowincji/ regionie . Wybierając natomiast ikonkę (aparat), pojawi się opis danej prowincji, pod którą będą dodawane opisy należących do niej rejonów .  Klikając na samą nazwę prowincji - na mapie pojawi się odpowiedni tylko dla niej kolor, określający także obszar wybranego regionu . 

3/ NOWE  MUSZLE - (w całej kolekcji, lub np. tylko w obrębie wybranej rodziny)  - po dokonaniu takiego wyboru, pojawiać się będą wszystkie muszle zaraz po ich aktualnej rejestracji . Określający taki nowy wpis - czerwony pasek "NEW" zniknie automatycznie po miesiącu od pierwszej rejestracji danej muszli .

4/ Przeglądając rubryki np. ze wszystkimi okazami z całej kolekcji, albo ze wszystkimi okazami z danej rodziny, zawsze łatwo można przejść do poszczególnych gatunków - wystarczy kliknąć na pasek wpisu danej muszli aby przejść już do konkretnego gatunku .

5/ Jeżeli dana muszla ma już w swoim wpisie, określoną prowincję/ region, to wystarczy kliknąć na nazwę prowincji w tej rubryce, aby przenieść się do widoku mapy .       

 

 

2015-04-01

Otwarcie !!!

2015-04-01

Po długim czasie udało mi się w końcu  uruchomić moją nową stronę. Z założenia nie będzie ona konkurować ze stroną Pana Jacka Glanca czy też blogiem Pana Jarka Maćkiewicza  (przy okazji wszystkim bardzo polecam obie strony - info w linkach!), ale wydaje mi się, iż wszelkich informacji o muszlach nigdy nie za wiele - a może i moje komuś się również przdadzą ?!  Strona ta ma jednak typowy charakter kolekcjonerski i ma głównie służyć do rejestracji posiadanych okazów. Przy okazji (jak tylko czas na to pozwoli) zamierzam wprowadzać trochę wiadomości dotyczących zarówno poszczególnych rodzin jak i gatunków. Z przyjemnością także dołączę wszystkie ciekawostki - jeżeli tylko ktoś będzie chciał się nimi podzielić !    

Nowa odsłona strony, oprócz korzyści wynikających z jej udoskonalenia, spowodowała jednak, że wszystkie dotychczasowe wpisy (a było ich już ponad 3.000) zostały utracone !  Niestety mozolna praca dotycząca wpisywania poszczególnych muszli rozpoczyna się od nowa. Zrobienie zdjęć tym okazom, to dodatkowe wyzwanie. Dlatego też pomimo chęci - wiem, że proces ten rozciągnie się mocno w czasie. Przy tej okazji, postanowiłem jednak dokonać ostrej selekcji w posiadanych muszlach. Ujęcie ich i wpisanie na mojej stronie (w dziale wymiana/sprzedaż), to kolejne trudne zadanie, ale już teraz wszystkie takie muszle przeniosłem do gablot - do mojego biura w Bydgoszczy. Jeżeli ktoś miałby chęć ich przejrzenia - serdecznie zapraszam !!!        

                                                                                                               

Panel administracyjny