Aktualności

Muszlowe odkrycia z wyspy Ios na M.Egejskim. Wieści z greckich Cyklad.

2015-06-19

Dużą niespodzianką była dla Nas nieoczekiwana wiadomość od Pani Beaty Rozwadowskiej, która z rodziną spędza wakacje na greckiej wyspie Ios w archipelagów Cykladów. Pani Beata nie jest kolekcjonerem i o muszlach ma niewielkie pojęcie. Niemniej morskie ślimaki wzbudziły jej ogromną ciekawość. Bardzo Nas to cieszy, że właśnie do Nas zwróciła się o pomoc w celu identyfikacji muszli jaką jej syn miał przyjemność złowić o zmierzchu w ustronnej i malowniczej zatoczce w górzystej części wyspy Ios. Zazdrościmy Pani Beacie i jej synowi znaleziska! W dołączonej galerii prezentujemy wspaniały okaz jaki Nasi czytelnicy mieli szansę osobiście wyłowić. To doskonale zachowany egzemplarz Tonna galea. Znalezisko o tyle cenne i ważne, bo w Morzu Śródziemnym tych majestatycznych ślimaków jest coraz mniej. Przez wieki Tonna galea była chętnie spożywana przez miejscową ludność, co mocno ograniczyło jej populację. Pani Beata może mówić o wielkim szczęściu! Poinformowała Nas, że niniejsza stągwica została wyłowiona na ok. 5 - 6 metrach głębokości w pobliżu łańcucha małych kamieni, obok podwodnej rury doprowadzającej wodę słodką do wyspy Ios. Po sesji zdjęciowej ślimak - cały i zdrowy - powrócił do morza. Z relacji Naszej czytelniczki wiemy, że widziała na dnie wiele muszli ... sądząc z opisu, m.in. puste okazy Phalium granulatum udulatum oraz rozkolce Hexaplex trunculus i Bolinus brandaris. Bardzo Nas cieszy, że w Grecji ciągle jeszcze można natrafić na tak cudowne egzemplarze Tonna galea jak ten uwieczniony na pięknych fotografiach autorstwa Pani Beaty Rozwadowskiej. Bardzo dziękujemy za wiadomość i niezwykle cenny dla Nas materiał zdjęciowy!

Adam Gałgański & Michał Poklękowski

Giełdy muszli na świecie. Krótki przewodnik po shellshows.

2015-06-09

W czasach kiedy - dzięki sieci internetowej - tak łatwo można zbudować od podstaw lub wzbogacić zbiór muszli nie ruszając się z domu, organizowane na całym świecie giełdy muszli (tzw. shellshows) ani trochę nie tracą na atrakcyjności. To cyklicznie organizowane spotkania pasjonatów i sprzedawców muszli (oni także najczęściej są kolekcjonerami), podczas których sprzedaż okazów łączy się z konkursami i prelekcjami tematycznymi z zakresu konchistyki. Giełdy muszli to jednocześnie niepowtarzalne miejsce gdzie możemy - twarzą w twarz - stanąć z kolekcjonerami, których szanujemy i znamy od lat, ale tylko wirtualnie! Na giełdzie jest zatem okazja poznać ich osobiście, wymienić poglądy czy kupić od nich nowe muszle do zbioru. Przewaga giełd muszli nad zakupami okazów w Internecie jest uderzająca. Podczas shellshow, każdorazowo możemy dany okaz - zanim go kupimy - wziąć do ręki, dokładnie go obejrzeć by spokojnie znaleźć ewentualne wady, których nie zobaczymy nawet na najlepszym zdjęciu. Muszla w rzeczywiści bowiem wygląda zwykle zupełnie inaczej niż ta sfotografowana. Na giełdzie muszli możemy zatem uniknąć nietrafionego zakupu. Dotyczy to zwłaszcza okazów droższych czy większych i cięższych, których sprowadzenie do Polski pocztą jest bardzo kosztowne (np. Syrinx aruanus, Tridacna squamosa, Cassis cornuta czy Strombus goliath). Możemy też targować się! Zwłaszcza drugiego dnia giełdy (zwykle są dwudniowe), sprzedawcy są bardziej skorzy do obniżania cen muszli, które nie znalazły nabywcy. Warto z tego skorzystać. Czasem upusty sięgają nawet 50-ciu procent ceny wyjściowej! Na shellshow warto też kupić pozycje literatury fachowej, której koszty sprowadzenia do kraju (ze względu na wagę książek), także są bardzo wysokie. Na giełdzie muszli warto też nawiązać kontakty bezpośrednie ze sprzedawcami (o ile nasze zdolności językowe na to pozwalają) i potem kontynuować u nich zakupy w ich sklepach internetowych. Głębsza relacja - poparta osobistym zapoznaniem - niemal gwarantuje Nam wyjątkową obsługę, okazyjne oferty indywidualne czy korzystniejsze ceny. Nie raz się o tym przekonaliśmy! Niestety w Polsce wciąż nie doczekaliśmy się giełdy muszli z prawdziwego zdarzenia. Sporadycznie można kupić (kiepskie zazwyczaj i po wygórowanych cenach) okazy, które przy okazji pojawiają się na giełdach minerałów i skamieniałości lub nawet ... biżuterii. Najbliższe Nam profesjonalne giełdy muszli i spotkania kolekcjonerów od lat odbywają się w Czechach. Wszystko dzięki prężnie działającemu w tym kraju Klubowi Kolekcjonerów Muszli. W szczególności polecamy jesienne giełdy międzynarodowe, które odbywają się w Pradze. Nawet zaawansowani zbieracze zawsze znajdą tam coś interesującego dla siebie. Podczas giełd międzynarodowych jest szansa w jednym miejscu spotkać dostawców muszli z wielu krajów, przez co oferta egzemplarzy na sprzedaż jest znacznie szersza. Najbardziej znaną imprezą wystawienniczą z cyklu shellshow na świecie jest międzynarodowa giełda muszli w Paryżu. To w stolicy Francji, raz do roku, w marcu spotkamy najsłynniejszych kolekcjonerów i sprzedawców na świecie. Szkoda tylko, że jest to miejsce raczej dla kolekcjonerów z zasobniejszym portfelem. Ceny wielu okazów sięgają bowiem kilkunastu tysięcy euro za sztukę! Giełda paryska jest elitarna, przez co dość droga. Zwykle brakuje tam też okazów pospolitszych, ale także lubianych czy cenionych. Znacznie taniej wzbogacimy zbiór wybierając się po nowe muszle do Antwerpii w Belgii. Tamtejsze stowarzyszenie konchistów zaprasza zbieraczy zawsze w maju. Giełdy muszli odbywają się także w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii i we Włoszech. Poza Europą również w USA, Kanadzie, Nowej Zelandii i Australii. Niestety tam, do kosztów zakupów nowych okazów, trzeba doliczyć też ... ceny biletów lotniczych. Terminy tych wspaniałych imprez zorganizowanych specjalnie dla miłośników muszli można dość łatwo znaleźć na stronach internetowych poszczególnych kubów czy stowarzyszeń zrzeszających konchistów. W razie czego zawsze służmy pomocą i radą. W niedalekiej przyszłości zapraszamy też do galerii WYSTAWY, gdzie mamy zamiar prezentować materiał zdjęciowy z najciekawszych giełd muszli odbywających się na świecie.

Adam Gałgański & Michał Poklękowski

Kuriozalny FAKE Cypraea guttata z Filipin. Monstrum.

2015-06-03

Nie mogliśmy się powstrzymać przed zaprezentowaniem Państwu ... kuriozum na jakie natknęliśmy się w Internecie. Po raz pierwszy bowiem widzimy tak nieudolnie, tak niechlujnie i tak ... groteskowo wykonany fake muszli porcelanki. Tym razem tzw. filipińscy doktorzy wzięli na warsztat słynną Cypraea guttata. To co zrobili z tej muszli śmiało można nazwać katastrofą. Prawdziwe monstrum spod ręki rzemieślnika-amatora. Proszę uważnie przyjrzeć się poniższym zdjęciom! Na bazie zniszczonego, ale naturalnego okazu tej porcelanki (dead shell), artyści z Filipin wykonali prawdziwe kuriozum. Wystarczyła pomarańczowa farba, korektor introligatorski (do naniesienia białych, charakterystycznych plamek), oraz ... brudny pędzelek. Z pewnością przyrząd malarski nie był czysty, bo pod warstwą farby doskonale widać liczne nieczystości (kurz, pył, małe włoski, drobinki piasku, etc.). Ciągle zdarza się, że nawet tak nieudolnie wykonane ,,poprawki" muszli spotykają się z aprobatą niedoświadczonych kolekcjonerów, którzy nie wahają się przed zakupem takiego ,,dzieła". Czasem jednak ,,produkt" filipińskich doktorów jest na tyle doskonały, że muszla spod ich ręki (jako ciekawostka) osiąga wyższą cenę od okazu GEM całkowicie naturalnego pochodzenia! W opisywanym przez Nas wypadku z pewnością tak nie jest. Koszmarna podróbka. Jednak na tym przykładzie warto przypomnieć, że taki nieuczciwy proceder jest ciągle jeszcze praktykowany! Muszle są malowane (uzupełnianie brakującego wzoru, koloru), pieczone (dla uzyskania barwy melanicznej lub golden), czy polerowane (dla odzyskania połysku). Dziury po pasożytach na powierzchni muszli zakleja się woskiem lub specjalną masą plastyczną, a np. rozkolcom dolepia brakujące ... kolce. Najczęściej w ten sposób ,,poprawiane" są okazy rzadkie w naturze, do których wspomniana Cypraea guttata należy. Zwłaszcza jej filipińska (najatrakcyjniejsza i największa) forma. W ostatnich latach bowiem łowi się ich bardzo mało i rzadko kiedy w stanie lepszym niż F+++. Pół biedy jeśli sprzedawca takiej ,,upiększonej" muszli z góry uprzedza, że to okaz FAKE. Gorzej jak tego nie robi i z premedytacją oszukuje niedoświadczonych kolekcjonerów. Przy zakupie droższych okazów (zwłaszcza z nowych, niesprawdzonych źródeł np. w Azji czy Afryce) radzimy dużą ostrożność! W razie wątpliwości służymy poradą! Mamy bowiem nadzieję, że Nasze wieloletnie doświadczenie z zakresu konchistyki uchroni Państwa przed nietrafionym zakupem. Niniejszy artykuł prosimy potraktować jako przedsmak galerii FAKE SHELLS jaką planujemy uruchomić dla Państwa w niedalekiej przyszłości. Zaprezentujemy w niej najlepsze i najgorsze przykłady ,,poprawionych" muszli i poradzimy jak odróżnić je od oryginału.

Adam Gałgański & Michał Poklękowski

Panel administracyjny